Przeglądasz archiwum podkastowe. Ta audycja została przeze mnie zarchiwizowana za wiedzą i zgodą autora, aby kolejne pokolenia mogły posłuchać jak rodził się polski podcasting. W kilku przypadkach nie byłem w stanie skontaktować się z autorami, jednak mam nadzieję, że utworzenie tego archiwum zostanie przez nich przychylnie potraktowane. Na chwałę polskiego podkastingu, którego byłem kiedyś wielkim fanem!
prowadzi: Małgosia i Artur Kurasiewicz, opublikowany 11 lat temu, rozmiar: 29 MB, czas trwania: 00:32:24

Jeżeli zapoznaliście się państwo z pierwszą częścią przygód Janusza – do części drugiej namawiać nie trzeba. Przygody Janusza lubią, a on ich nie unika. Tym razem oprowadzi nas po Ameryce Południowej jakiej nie znamy i podobnie jak w poprzednim podcaście, takich wydarzeń jakie przyjdzie nam usłyszeć nie ma możliwości znaleźć na kartkach żadnej książki.

prowadzi: Małgosia i Artur Kurasiewicz, opublikowany 11 lat temu, rozmiar: 78 MB, czas trwania: 01:25:31

Mieszkamy za granicą. Wyjechaliśmy z Polski z nadzieją na lepsze życie. Nawet sobie nie zdawaliśmy sprawy, że kiedyś sam wyjazd mógł się odbywać inaczej. Janusz na przykład wyjechać nie mógł, postanowił uciec. Przedstawiamy historię człowieka, który przedarł się przez żelazną kurtynę bez wiz. Znamy książki przygodowe, które nie dorównują przeżyciom Janusza ani intensywnością, ani skalą ryzyka. Jego determinacja szła o lepsze z pomysłowością i odwagą graniczącą z brawurą. W prezentowanym podcaście, Janusz opowiada swoje przygody. Zapraszamy i ostrzegamy: prosimy nie zaczynać jeżeli macie państwo coś do zrobienia w ciągu następnej godziny, może nie dać się odejść od komputera.

prowadzi: Małgosia i Artur Kurasiewicz, opublikowany 11 lat temu, rozmiar: 34 MB, czas trwania: 00:37:44

Kazimiera Bober jest dowodem na to, że amerykański sen czasem potrafi się ziścić. Kiedy prawie 40 lat temu wyemigrowała do USA, nie była skazana na sukces. Miała 38 lat, nie znala języka, w Polsce zostawiła nieudane małżeństwo i trójkę dzieci. To dla nich postanowiła w Ameryce zarobić fortunę. Dziś jest wlaścicielką pierogowego imperium, a jej Kasia's pierogi można kupić w amerykańskich sieciach sklepów spożywczych w ponad 40 stanach. Pochodzi z małej wsi Hoczwi w Bieszczadach. Przed wyjazdem do Ameryki w 1974 roku, każdego dnia, przez 20 lat, podmiejskim autobusem dojeżdżała do Leska, gdzie pracowała jako księgowa. Kiedy brak perspektyw stał się nie do zniesienia, Kazimiera dojrzała do podjęcia życiowej decyzji o wyjeździe do USA. W Polsce, pod opieką matki, na 8 lat zostawiła trójkę dzieci. Sklep Kasia's Deli odwiedziła też Martha Stewart, znana wszystkim amerykanom idealna pani domu i businesswoman o polskich korzeniach. O pierogach usłyszała od burmistrza Chicago. Jej wizytę "u Kasi" opisały potem chicagowskie gazety. W ciągu dwóch lat postawili fabrykę. Na początku zakład produkował 10 tysięcy pierogów dziennie. Teraz 250 tysięcy. Zatrudniają 30 pracowników. Każdego dnia Elżbieta czuwa, zeby proces produkcji przebiegał zgodnie z wymaganiami inspektorów.

prowadzi: Małgosia i Artur Kurasiewicz, opublikowany 12 lat temu, rozmiar: 42 MB, czas trwania: 00:46:15

Przejście graniczne w Medyce było jednym z większych szoków, bo od razu przyszło skojarzenie z Guantanamo Bay, gdzie Jankesi więzią "terrorystow", którym niczego nie mogą udowodnić, bo przecież takie ogrodzenia i druty jak w Medyce to tylko tam są i może jeszcze w Auschwitz były. No i oczywiście wraz ze znalezieniem się po drugiej stronie zdałem sobie sprawę, że o wygodach i szczęśliwości trzeba będzie na jakiś czas zapomnieć. Już na przystanku autobusowym podszedł do mnie jakiż zbir i chciaż zawieść do Lwowa (niby taksówką), ale powiedziałem, aby się odpieprzył i mamrocząc przystał na moją propozycję. Potem przyjechał busik tak zapchany ludźmi, że o mało nie powypadali na bruk ze zmęczenia, spocenia, smrodu i brudu. Nie mogłem się przełamać, aby usiąść na siedzeniu, ale nie miałem wyboru i podskakując na wybojach jakoś dojechałem się do Lwowa, a tam korki niewyobrażalne! Więc poprosiłem kierowcę, aby mnie wyrzucił i innym busikiem dotarłem na lotnisko, które przypominało bardziej... dworzec kolejowy! Tomsk - jedno z najstarszych miast na Syberii (1604) jest obecnie pólmilionową metropolią z 6-uniwersytetami, z których pierwszy założono w 1988 roku, a inny otwierał sam Mendelejew w 1986. Choć oddalony od kolei transsyberyjskiej o 80 km, szybko zyskał na znaczeniu dzięki tysiącom studentów z calej Syberii i państw centralnej Azji. Szczególny charakter temu syberyjskiemu Oxfordowi nadają stare drewniane domy, które - niestety - ustępują miejsca nowoczesnym budynkom mieszkalnym i biurowcom. W czasach Komuny obcokrajowcy nie mieli prawa odwiedzać tego miejsca z uwagi na obecność w jego sąsiedztwie Tomska-7, który cieszył się wątpliwą sławą jednego z 10 ponurych miejsc, gdzie produkowano tajną broń. Obiekt ten, który zamieszkuje 100 tys. naukowcow z rodzinami, do dziś jest zamknięty dla nieproszonych gości, a w 1993 roku miała tu miejsce eksplozja nuklearna, która skaziła teren na przestrzeni 120 km2. Tomsk, w którym latają w powietrzu pyłki z topoli - całkiem jakby padał śnieg, a komary i meszki tak grasują, że w oka mgnieniu mogłyby człowieka zagryźć na smierć! Od tego pyłku jest dosłownie biało na ulicach, a kaczuszki wcinają to jak jakiś przysmak.

prowadzi: Małgosia i Artur Kurasiewicz, opublikowany 12 lat temu, rozmiar: 60 MB, czas trwania: 01:05:55

Pan Leszek Wojciechowski. Dzieciństwo i młodość spędził w PRL-u nieustannie niezgadzając się z ówczesną rzeczywistością i popadając co i rusz w różnego rodzaju kłopoty. Wyrzucony kilkakrotnie z pracy nie widział w Polsce swojej przyszłości. Wyjechał do Norwegii tuż przed stanem wojennym. Później znalazł się w Anglii, by ostatecznie osiedlić się w Kanadzie w Calgary. Pan Leszek dużo podróżuje, uwielbia wędrowki po górach, udziela się w różnych organizacjach. Jako jedną z najciekawszych jego podróży uznaliśmy wyprawę do Syberii i Kazachstanu. Pan Leszek wyruszył tam w poszukiwaniu potomków swojej rodziny. Opowieść o Sybierii usłyszycie w następnym odcinku.