Masa krytyczna
Masa krytyczna to starodawny podcast autorski. Gadam, co mi tylko przyjdzie do głowy. Tematyka: od kupy po Boga. Bez ograniczeń. Bez cenzury. Bez sensu.
Oto jest Completely Unprofessional Show Martina Lechowicza. W pierwszym odcinku: o Tour de Bard 2009 (czyli: zaproś Martina na sianko), o kampaniach społecznych, o młotku i o nowej stacji wolnościowej: www.kontestacja.com
Czas na zmiany! Pierwszy, eksperymentalny odcinek nowej Masy Krytycznej (która chyba potrzebuje nowej nazwy). Co w niej nowego? - oprócz dźwięku jest obraz - jest z udziałem słuchaczy - wszystko jest na żywo - odcinki archiwalne są jako wideo lub tak jak do tej pory. Podoba wam się nowa formuła czy to zły pomysł? Piszcie koniecznie komentarze pod odcinkiem próbnym! Jeżeli pomysł ci się podoba, może chciałbyś pomóc? Oto co potrzebuję: - nową nazwę (a może zostawić starą?) - logo (obrazek, który będzie widoczny podczas nadawania) - obrazek/film, który się pojawia w przypadku przerwania nadawania (plansza: "przepraszamy za usterki, ciąg dalszy nastąpi") - niebieski lub zielony ekran, który będzie potrzebny do efektu chroma key. Potrzebuję go z czegoś zrobić. A może masz taki i mógłbyś mi przysłać? - oświetlenie (ma ktoś zbędny reflektorek?) Więc jak: wkraczamy w nową erę (z ustream.tv) czy lepiej zostać przy starym?
Czyli o tym jak było na wycieczce w Irlandii. Opowiada Becia (a Martin przeszkadza).
Odcinek w biegu Odcinek zrobiony w biegu (w biegu do Irlandii), a w nim: o Panu i Pani, o strasznej, wyniszczającej chorobie, o jaszczurkach co nam będą robić zło i o tym, że nie mam już siły na Odwyk. Przez najbliższy tydzień będę w Irlandii. Zamiast (albo: oprócz) komentarzy na stronę poproszę o miłe i zachęcające SMSy! Lecę, i niech wam Polska lekką będzie!
Zawiadamiam, że kilka dni temu odbyło się spotkanie na podcasterskim szczycie: Borys ("Pozytywne Zacisze"), Filip ("Nie tylko dla orłów") i Martin ("Masa Krytyczna"). Wzięliśmy jeszcze panią redaktor z radia Euro i poszliśmy na cmentarz. Tam usiedliśmy na grobie, wypiliśmy po bełcie i nawijaliśmy bo bladego świtu o sensie życia... No, prawie. Poza tym zawiadamiam, że mam nie-świńską grypę i muszę się odgrypować w spokoju.